Aldona i Feliks Paczkowscy
Bajki prezentowane na portalu Ulotne tradycje pochodzą z Archiwum Folkloru Muzeum Etnograficznego w Toruniu. Należą do bogatego zbioru, liczącego około 350 bajek, podań i legend, zebranych przez uczestników konkursów ludoznawczych, organizowanych w latach 50. i 60. XX wieku. Wśród nich byli Aldona Paczkowska, z domu Dubacka, i Feliks Paczkowski, brat jej męża – oboje z Włocławka. Cechowali się oni doskonałą pamięcią, wyobraźnią i zdolnościami literackimi. Wielką ich zaletę stanowiła świadomość wartości, jaką miały przekazywane z pokolenia na pokolenie treści, i chęć ich utrwalenia. Paczkowscy trzykrotnie brali udział w konkursach, a za nadsyłane prace nagradzani byli przez jury. Uważali to za wielkie wyróżnienie, a Aldona w listach do organizatorów konkursów nazywała siebie „bajkową korespondentką z Włocławka”. Nie byli wykształceni, ale mieli wyjątkowy talent literacki. Zapisane przez nich bajki cechuje w miarę poprawny język oraz doskonale zarysowane realia świata przedstawionego, umiejętnie połączone z baśniową fantastyką. Paczkowscy nie wymyślali sami wątków i fabuł, lecz wykorzystywali usłyszane bajkowe historie i na ich podstawie tworzyli własne dzieła.
Niestety niewiele wiadomo o szczegółach biografii Feliksa i Aldony Paczkowskich. Oboje pochodzą z rodzin murarskich. Feliks (1930–1997) skończył szkołę powszechną i jedną klasę szkoły zawodowej – był piekarzem. Pracował jako robotnik we Włocławskiej Fabryce Maszyn i Urządzeń „Wisła”. Bratowa Feliksa – Aldona (1927–1990, z domu Dubacka) ukończyła dwie klasy szkoły powszechnej i była gospodynią domową. Większość nadesłanych bajek oboje pamiętali z czasów dzieciństwa. Jak wspominał Feliks Paczkowski,
opowiadali je wieczorami starsi członkowie rodziny, sąsiedzi, znajomi. Wśród nich był wuj Józef Zimecki, urodzony w 1887 roku, który chętnie przypominał bajki zasłyszane w młodości, czasem sam wymyślał nowe lub ulepszał te znane. Zimecki, z zawodu murarz, był też szopkarzem, kolędował z własnoręcznie wykonaną szopką i prezentował widowisko szopkowe swojego autorstwa.
Paczkowski chętnie jeździł na ryby poza Włocławek. Tam zagadywał napotkanych gospodarzy i zachęcał do opowiadania znanych im bajek. Robił notatki, a wieczorami, w domu zapisywał ich treść, zapewne dodając wiele od siebie, tak aby bajkowy świat był jak najpełniejszy. Stąd (podobnie jak w bajkach zapisanych przez Aldonę) liczne w nich opisy dawnych stosunków społecznych (np. okrutnych dziedziców), rodzinnych (np. złych macoch i braci), wierzeń (np. w czarownice, strzygi), a także realiów codziennego życia. Bajki Paczkowskich różniło od tych tradycyjnych wprowadzanie opisów życia wewnętrznego bohaterów, ich wrażeń i emocji, stanów psychicznych. Mogło to być skutkiem znajomości literatury pięknej i chęci wzorowania się na niej we własnych pracach.
Ani Feliks, ani Aldona, będąc mieszkańcami miasta i wywodząc się ze środowiska robotniczego, nie używali kujawskiej gwary. Pisali polszczyzną literacką, wplatając gwarowe i żargonowe wyrazy, potoczne powiedzonka, a nawet zwroty z języka urzędowego. Akcja bajek często rozgrywa się w konkretnym miejscu (np. na Helu, nad Gopłem, nad rzeką Zgłowiączką, na szosie między Włocławkiem a Wieńcem), przeważnie w bliżej nieokreślonym czasie (np. bardzo dawno temu albo „za czasów takich, co my nie znamy i nie pamiętamy”). Bajki Paczkowskich mają szczęśliwe zakończenie, czasem z morałem lub pouczającą puentą. Feliks, który, jak twierdził, chciał być w zgodzie z tradycją, na końcu bajek umieszczał czasem żartobliwe formułki, np. „Dwie dziurki w nosie i skończyło się” lub przysłowie, np. „Gdzie diabeł nie skusi, tam baba musi”. Aldona pisała po prostu „Koniec” albo „Koniec bajki”. Wśród 60 bajek nadesłanych przez Paczkowskich na konkursy dominowały bajki magiczne (np. O pewnym dziedzicu, co straszył, Bajka o ptaku, lwie i wielorybie, O ubogiej wdowie i jej pięciu córkach, Bajka o kumotrze sprawiedliwym) i nowelistyczne (m.in. O szczęśliwej godzinie, O karle potworze, Bajka o bandytach).
Bajki, chociaż zasłyszane na Kujawach, często pochodziły spoza tego regionu. Aldona znała niektóre od Niemki, u której służyła jako dziecko, albo opowiadał jej ojciec, a on poznał je od znajomego księdza z okolic Białegostoku. Informacje te Paczkowscy zamieszczali w nielicznych dopiskach, dzięki czemu można prześledzić drogę przepływu opowieści na Kujawy, co potwierdza tezę – dobrze znaną folklorystom – o migracyjnym charakterze ludowych bajek.
